opinie

Marzysz o super AmCarze na wyłączność? Tych aut na pewno NIE kupuj! Mocno się zdziwisz

Uwielbiasz auta z lat 60, 70, 80? My też. Pamiętaj jednak – te modele AmCarów mogą Cię nieźle rozczarować. Zdziwiony? Poczekaj, aż przeczytasz dlaczego…

Znasz takie modele, które wcale dobrze nie sprzedawały się, jak były całkowicie nowe, a teraz okrzyknięto je klasykami? Coś Ci świta? Sprawdź, które z nich nie zasługują na tak gromki aplauz. Niektórzy producenci potrafili tak pięknie ubrać wóz, że nikt by się nie domyślił, że to totalne dno – technicznie i mechanicznie.
Czy na tych 8 warto jest wydać pieniądze? Oceńcie sami! Dwie propozycji to zupełnie inny świat – tak dla porównania.

Edsel – bardzo drogi żart

Kojarzycie w ogóle tę markę? Nie przypomina wręcz do złudzenia jakiejś innej? Tak, to body Forda zamknięte w konstrukcji, która okazała się makabrycznie drogim żartem! Warto więc wspomnieć, że firma powstała, by stać się bezpośrednią konkurencją dla aut General Motors, a nazwa wzięła się od imienia jedynego syna Henry’ego Forda – Edsela Forda.

Marka tych „luksusowych” samochodów działała w latach 1957–1959. Dość krótko, prawda? Nie bez powodu – producent uraczył swoich klientów aż siedmioma modelami, wszystkimi łudząco do siebie podobnymi. Produkcja zakończyła się porażką: z planowanych 200 000 sprzedano jedynie 63 110 samochodów. Ups!

AMC Gremlin – brzydszy, niż planowano?

Wielu porównuje to auto do gekona bez ogona, słusznie? Co ciekawe, zaprojektował go facet odpowiedzialny za wygląd m.in. Jeepa Cherokee. Tutaj coś chyba jednak poszło nie tak.

Był jednak tani i całkiem dobrze się sprzedawał. Może przez swoją brzydotę okazał się jednocześnie uroczy. Jego sześciocylindrowy silnik był słaby i nierówno pracował. Powiem Wam, że ja lubię takie dziwadła.

Ford Pinto – ognisty przypadek

To kolejny z Fordów nazwanych na cześć koni. Jednak Mustang przy nim to ideał. Auto było tanie, ważyło nieco więcej, niż 900 kg. Pinto miał silnik z tyłu i nie posiadał żadnych płyt zabezpieczających, co było niebezpieczne w przypadku zderzenia z tyłu. W rezultacie Pinto lubił stawać w płomieniach. Z drugiej strony Ford zaakceptował tę sytuację, bo naprawa tej usterki okazała się kosztowniejsza…

Chrysler zrywa z imperialną historią, dzięki LeBaron

Niegdyś Chrysler Imperial był naprawdę szanowanym autem. Wszystko zmieniło się, gdy na rynek wjechał Le Baron. Okazało się, że to po prostu drogie i bardzo przeciętne auto.

Miał 5232 mm długości i zasilany był silnikiem V8 o pojemności 7,2 litra. Wnętrze było zdecydowanie przesadzone. Z zewnątrz wyglądał jeszcze bardziej tandetnie.
Pogłoski donoszą, że nawet mafia unikała takiego wozu… Charakterystycznym elementem LeBarona I (produkcja 1977 – 1981) była kanciasta, masywna sylwetka z dużą chromowaną atrapą chłodnicy. Miał też prostokątne reflektory. Le Baron w drugim wydaniu ponoć był jeszcze gorszy!

Cadillac Fleetwood V-8-6-4 – totalny matematyczny chaos

Pomysł na tak wykonany silnik był niesamowity, bo później nawet Honda Accord z 2008 roku go wykorzystała. Zasadniczo była to zmienna pojemność skokowa, gdzie jeśli silnik ma niewielkie obciążenie, dezaktywuje dwa lub nawet cztery cylindry, aby oszczędzać paliwo i środowisko.

Cadillac Fleetwood V-8-6-4 nie mógł się nawet uratować. Od początku do końca wszystko, co mogło pójść nie tak z tym samochodem, właśnie się stało. Szarpał, parował, blokował i chrząknął tak bardzo, że zażenowali właściciele przyprowadzali go z powrotem do dilerów i prosili, aby go naprawili lub po prostu zabrali. We wszystkich zachowanych samochodach ten system został zamieniony na inny.

Chevrolet Chevette to całkiem mądra porażka

Chevrolet chciał być sprytny i starał się wykorzystać nazwę Chevette, nadając jej brzmienie zbliżone do dwóch swoich znakomitych wykonawców: Chevelle i Corvette. Niestety, Chevette nie przypominał żadnego z nich.

Chevette oferował silnik o pojemności od 1 litra do 1.8. Wytwarzał więc zawrotne 51 KM, choć ważył 836-923 kg. Był głośny i tak malutki, że wiatr mógłby go zepchnąć z drogi. Chevette uosabia słabą i desperacką próbę utrzymania się Chevy na powierzchni.

Camaro z silnikiem „Żelazny Książę”

Dawno, dawno temu, 90 KM było naprawdę wystarczające dla auta. Jaką jednak minę zrobisz, gdy uświadomisz sobie, że Chevrolet Camaro III (produkcja 1981-1992) oferował właśnie taką moc? Nie mówiąc już o Pontiacu Firebird…

Silnik, nazwany „Żelaznym Księciem” był uniwersalnym, pozbawionym mocy silnikiem, z którego powstało 90 KM. Szok – to była czterocylindrowa konfiguracja o pojemności 2.5 litra. Setkę osiągał w 20 sekund. Co poszło nie tak?

DeLorean DMC-12 – podwójne odwrócenie

Kiedyś John DeLorean był zgryźliwym, choć obiecującym dyrektorem generalnym General Motors. Był mózgiem sukcesu Pontiaca GTO. Kiedy zdecydował się opuścić GM i otworzyć własną firmę samochodową, wprowadzając DeLorean DMC-12, wszyscy spodziewali się, że to również będzie jego wielkim sukcesem.

Niestety, samochód wyglądał zbyt dobrze, aby był prawdziwy. Korpus ze stali nierdzewnej okazał się ogromnym obciążeniem dla 2.8-litrowego V6 i był nie tylko powolny, ale także miał wygórowaną cenę. W międzyczasie DeLorean – jako mężczyzna, w desperacji popadł w narkotyki i to był koniec wszystkiego.

Propozycja odwrotna: Plymouth Barracuda zwiastował Hemi’Cuda

Pojawienia się na rynku Plymoutha Barracuda obiło się szerokim echem wśród muscle carów. Był jeszcze przed Mustangiem. Jednak kiedy Mustang zaczął zdobywać moc Shelby i nazywać siebie GT i Boss, Barracuda zaczęła mieć problemy.

W 1970 Plymouth wypuścił Barracudę i włożył do niej świętego Graala wszystkich silników – 6.9-litrowego HEMI. Tak ochrzczony Hemi ’Cuda rozpędzał się do setki w niecałe 5,8 sekundy i sprawiał, że wszystko inne znikało we wstecznym lusterku.
To auto to przykład, w jakie samochody można inwestować. Jest jakiś i nie zawstydza swojego właściciela na każdym kroku.

Propozycja odwrotna: Buick GNX – królewskie wezwanie

Buick zyskał zaszczytne miano auta Dartha Vadera. Popularność Gwiezdnych Wojen rosła, więc Regal stworzył GNX, Gran National Experiment, z kratką podobną do Vadera.

Silnik o pojemności 3.8 litra V6 w połączeniu z turbosprężarką, chłodnicą powietrza i wysokowydajnym układem wydechowym McLarena oficjalnie wytwarzał 276 koni i moment obrotowy równy 360 Nm. Do 100 km/h rozpędzał się w 4,6 sekundy. Zostało ich wyprodukowany jedynie 547 sztuk.

Czy to nie dobra konkurencja dla wspomnianych 8 wcześniejszych?

Znacie jakieś słabe propozycje AmCarów?

Facebook